Sylwester z przymrużeniem oka: Zakaz używania petard dla sympatyków PiS

żurnalista

Od kiedy pamięta najmądrzejszy i najładniejszy na swojej ulicy. W wieku 5 lat otrzymał od rodziców kolorowe kredy z osiedlowego sklepu papierniczego. Zrozumiał wtedy swoją misję. Ludzie muszą go szanować, ale muszę to robić za coś – pomyślał. Ruszył z kredami na ulicę. Malował, pisał i upiększał okolicę rysunkami. Na Today.pl zamierza to robić swoimi tekstami.

 3 min. czytania
 3
 388
 30 grudnia 2015
 30 listopada -0001 (0:00)
Fot. Pixabay
Jednym zdaniem: Trzęsienie Ziemi w Sejmie. Posłowie PiS zasnęli i przegrali głosowanie.

Ponad dwustu posłów Prawa i Sprawiedliwości przysnęło podczas nocnych prac sejmowych. W tym czasie politycy opozycji poddali pod głosowanie antyrządowy projekt obywatelski dotyczący nadchodzącego Sylwestra. Wygrali go większością głosów. Śpiący posłowie PiS uznani zostali za nieobecnych, a Kaczyński zaraz po przebudzeniu zaczął wydzierać się na całą salę sejmową: „Szajse Petru! Szajse Petru! Szajse Petru!”, po czym dodał jeszcze głośniej: „Błaszczak do nogi!”.

Powyborcze zmiany

Prawo i Sprawiedliwość zaraz po wygranych wyborach parlamentarnych zdecydowało się zmienić tryb tzw. obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. Z dotychczasowej reguły: stu tysięcy obywatelskich podpisów składanych do parlamentu – zostały nici. Prezes rządzącej partii zdecydował, że przewaga jego ugrupowania w tegorocznych wyborach była tak wielka, że inicjatywa obywatelska powinna być rozpatrywana przez sejm dopiero w przypadku zebrania miliona podpisów.

Polityczne zmiany w prawie nie zniechęciły Polaków. Adam Leming zdecydował się stoczyć walkę o – jego ulubiony dzień w roku – Sylwester.

– Od kiedy skończyłem 8 lat, najbardziej w całym roku lubiłem Sylwestra. Cieszyłem się, jak ludzie śpiewali, strzelali fajerwerki. Wszędzie było kolorowo i radośnie. Dlatego w obawie, że w tym roku na ulicę miast może wyjść większa liczba – niż zazwyczaj - wyborców PiS, stwierdziłem, że muszę działać i robić wszystko, żeby zebrać milion podpisów do projektu ustawy: „Wyborca PiS. Petarda. Zagrożenie płynące z dwóch podmiotów”.

Obawy Leminga wydawały się w pełni uzasadnione. W czasie grudniowych posiedzeń sejmowych w pisowskich ławach można było usłyszeć: „W tym roku świętujemy jak nigdy!”, „Dopiero w Sylwestra oblejemy wygraną!”, „Najebiemy się, jak nasz kochany Rydzyk w czasie mszy!”.

Milion podpisów

Inicjatywa Leminga powiodła się na samym jej finiszu. Kiedy pytaliśmy go w ostatni piątek, ile zdołał zebrać podpisów, odpowiadał:

– Brakuje 22 tysięcy. Nie wiem, czy się uda. Zostało kilka dni. To ważne, żeby rozpowszechniać moje działanie, bo zagrożone jest zdrowie i życie wielu tysięcy Polaków. Petarda w rękach sympatyka PiS naprawdę jest niebezpieczną perspektywą. Przecież wiemy, jak oni kochają wybuchy.

Mimo pesymistycznej wizji dotyczącej sukcesu własnego projektu, Leming na 60-godzin przed sylwestrową godziną „0” napisał na swoim koncie facebookowym:

Facebook Adam Leming

Optymizm w głosie Adama Leminga wydawał się naszej redakcji nie do końca uzasadniony. Wiedzieliśmy bowiem, że zebranie podpisów jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Przed ustawą jeszcze daleka droga do wprowadzenia jej w życie. Jednak w pewnej chwili jedna z naszych redakcyjnych koleżanek krzyknęła: „Jest! Ja pierdolę, nie wierzę. Jest!”

Większość z nas domyślała się, że Angelika zobaczyła w TVP2 Tomasza Lisa. W poprzednim tygodniu miał prowadzić ostatni odcinek swojego popularnego programu „Tomasz Lis na żywo”, ale nowa władza stwierdziła, że Lis jest za słaby – czyt. dobry dziennikarz to ten, który sprzyja władzy – i nie przedłużyła z nim umowy.

Okazało się, że Angelice nie objawił się blondwłosy prezenter. Jej reakcja była spowodowana pojawieniem się w Dzienniku Ustaw: „Wyborca PiS. Petarda. Zagrożenie płynące z dwóch podmiotów”.

Partia Prawo i Sprawiedliwość zasnęła jak jeden mąż w czasie nocnych obrad sejmu. Sytuacja ta miała miejsce – jak obserwujemy na monitoringu sejmowym – o godzinie 23.42. Pierwszym znużonym okazał się prezes Kaczyński, a reszta posłów w obawie, że ich przywódca zauważy, że zachowują się w inny sposób – zamknęła oczy i po krótkiej chwili odpłynęła.

Z wyjątkowej okazji skorzystała sejmowa opozycja. Lider Nowoczesnej Ryszard Petru wskoczył na stanowisko marszałka, po czym silnym ruchem ręki wyrwał laskę marszałkowską śpiącemu Markowi Kuchcińskiemu i zarządził głosowanie w sprawie projektu ustawy Adama Leminga.

- To był prawdziwy Blitzkrieg. Przegłosowaliśmy ważną ustawę zapewniającą Polkom i Polakom bezpiecznego Sylwestra. Mamy nadzieję, że wyborcy PiS wezmą przykład z polityków którym sympatyzują i jutro o północy zrobią to samo co oni dziś w sejmie - mówił radosnym głosem na korytarzu sejmowym Ryszard Petru.

Udostępnij na  (388)Zobacz komentarze (3)